Menu

+/- Przyrost Naturalny

przyrost2W Polsce coraz częściej słyszy się o nadchodzącej katastrofie demograficznej, jeśli wkrótce nie nastąpi wzrost wskaźnika przyrostu naturalnego, czyli Polacy nie zaczną płodzić potomków w ilości większej niż jeden na rodzinę. Politycy w naszym kraju robią wszystko, co możliwe, aby zachęcić rodaków do zakładania rodzin liczniejszych niż 2+1. Kuszą ich ulgami podatkowymi, zapomogami socjalnymi i innymi benefitami, aby tylko podwyższyć wskaźnik urodzeń. Problem wydaje się o tyle poważny, że nad jego rozwiązaniem zdecydował się pracować rząd jednogłośnie wspierany przez opozycję. Za to w UK sytuacja wydaje się być dokładnie odwrotna, do czego chlubnie lub niechlubnie masowo przyczyniają się same Matki Polki.

Ujemny wskaźnik przyrostu naturalnego, czyli gdy liczba zgonów przewyższa liczbę urodzeń, świadczy nie tylko o poważnych zaburzeniach demograficznych kraju, ale również związanych z tym problemach finansowych.

Liczba urodzeń w Polsce jest jedną z najniższych na świecie, plasując nas na 212 miejscu na 222 kraje. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że na koniec 2012 roku ludność Polski liczyła 38532 mln osób. Oznacza to, że względem 2011 roku nastąpił wzrost o zaledwie 4 tys. Na początku tego roku przyrost naturalny wynosił 0, 01%, co oznacza, że na każde 100 tys. mieszkańców przybyła tylko 1 osoba. Trzy lata wcześniej wskaźnik przyrostu wyniósł 0,08%. Do 2035 roku liczba Polaków zmniejszy się o 2 miliony.
Taka tendencja może powoli doprowadzić do katastrofy gospodarczej państwa, gdyż fundamentalna zasada systemu emerytalnego w takiej sytuacji zostanie całkowicie zachwiana - składki osób pracujących nie będą wystarczające, aby utrzymać tak dużą liczbę osób w wieku emerytalnym.

Ogólnie przyjęta zasada mówi, że dodatni przyrost naturalny powi-nien utrzymywać się w krajach słabo rozwiniętych. Wielodzietności sprzyjać ma właśnie taki model rodziny, często uwarunkowany kulturowo, nierzadko religijnie. Niski poziom życia, edukacji, opieki zdrowotnej, świadomości planowania rodziny, dostępu do środków antykoncepcyjnych, aborcji itp. sprzyja wzrostowi urodzeń. Dokładnie odwrotna sytuacja dotyczyć ma krajów wysoko rozwiniętych, w których duża aktywność zawodowa kobiet, modny od lat model rodziny 2+1, wciąż wydłużający się okres nauki czy planowanie macierzyństwa i późne zawieranie małżeństw, znacząco wpływa na wciąż zmniejszającą się liczbę przyrostu naturalnego.

I w tym momencie wielu z nas zada sobie logicznie nasuwające się pytanie – Dlaczego w takim razie wszystkie media na Wyspach wciąż bombardują nas informacjami o baby boomie czy tzw. eksplozji demograficznej, czyli bardzo szybkim tempie przyrostu rzeczywistego liczby ludności, w tym wypadku w UK – kraju przecież wysoko rozwiniętym?

Należy pamiętać, że o przyroście ludności Europy Zachodniej głównie decyduje migracja. To właściwie przede wszystkim od niej zależy przyrost rzeczywisty, który powodowany jest napływem ludności w wieku produkcyjnym z byłych kolonii oraz Europy Wschodniej.
Jakiś czas temu brytyjski Daily Mail opublikował artykuł upowszechniający dość kontrowersyjną informację na temat kobiet rodzących w 2012 roku w Wielkiej Brytanii. 24% pochodziło z innego kraju. Najwięcej wśród nich było Polek, następnie matek z Pakistanu, Indii, Bangladeszu i Nigerii. Według danych Office for National Statistics (ONS) już w 2011 roku w samym Londynie aż 64, 9 % dzieci tam urodzonych miało przynajmniej jednego rodzica z innego kraju.

Pomimo tego, że ujemny przyrost naturalny poważnie zagraża sytuacji demograficznej oraz ekonomiczno – społecznej kraju, to sytuacja odwrotna i niekontrolowany przyrost ludności również nie wróży nic dobrego, czego doskonałym przykładem jest Wielka Brytania.

przyrost1Już teraz partia rządząca bez skrupułów oskarża Laburzystów o narażenie na ogromną presję systemu usług publicznych, przede wszystkim położnictwa, szkolnictwa, świadczeń socjalnych. „Oddziały położnicze nie są w stanie przyjmować rosnącej liczby ciężarnych, brakuje 3 tys. położnych, a szkoły nie są w stanie zapewnić odpowiedniej liczby miejsc” – wyliczał Damian Green, były Minister ds. Imigracji w rządzie Davida Camerona. Jest to oczywiście część strategii partii rządzącej, aby zdyskredytować politykę multikulti poprzedniego rządu, nie zmienia to jednak faktu, że zbyt duża liczba urodzeń może powodować problemy w różnych sektorach gospodarki.

Dlaczego Polki nie chcą powiększać rodzin w Polsce, jest chyba oczywiste i nie trzeba tego szczegółowo wyjaśniać; nawet bez rodziny sytuacja w kraju jest wyjątkowo ciężka. Dlaczego chcą rodzić w UK, też nie budzi wątpliwości. Aby założyć rodzinę, trzeba czuć się bezpiecznie, bezpiecznie finansowo. Sami zawsze jakoś damy sobie radę, ale myśląc o potomstwie, chcemy zapewnić im wszystko, co najlepsze, a w dodatku, nie ukrywajmy, potrzebna jest stabilna sytuacja gospodarcza. Do tego dochodzą również inne czynniki. Weźmy choćby pod lupę wciąż jeszcze hojny brytyjski system świadczeń socjalnych. Według polityki zasiłków im więcej dzieci posiadamy, tym więcej benefitów nam przysługuje, czasem aż tyle, że kobietom w Zjednoczonym Królestwie nie opłaca się pracować. Poza tym system socjalny wciąż jeszcze dość intensywnie wspiera samotne matki, co również, pomimo łatwego dostępu do środków antykoncepcyjnych oraz aborcji, może skłaniać kobiety do podjęcia decyzji o urodzeniu dziecka. Częściej słyszy się również o coraz bardziej popularnej wśród Polek turystyce medycznej; ze względu na większy komfort porodu, dostępność środków przeciwbólowych czy bezpłatne, bezproblemowe wykonanie cesarskiego cięcia, kobiety decydują się na przyjazd do UK tylko i wyłącznie w tym celu, co również może mieć znaczący wpływ na statystyki oraz obciążenie brytyjskiej służby zdrowia.

Jak widać, zarówno zbyt mała liczba urodzeń, jak również zbyt duży jej przyrost, może powodować problemy, z którymi potem długo będą borykać się kraje takie jak Polska czy Wielka Brytania. Nie zmienia to faktu, że posiadanie potomstwa, to najpiękniejsza rzecz, jakiej rodzice mogą doświadczyć i wszyscy, niezależnie od miejsca zamieszkania, powinni mieć prawo do godnego porodu oraz szansy na szczęśliwe i niczym niezakłócone wychowywanie dzieci. Szkoda tylko, że czasem bywa to niemożliwe w naszym własnym kraju.

Ostatnio zmienianypiątek, 26 lipiec 2013 12:51
Zaloguj się, by skomentować
Powrót na górę

RSS

Nie określono adresu internetowego źródła. Uzupełnij.

Społeczeństwo

Wywiady

Recencje

Opinie

Kultura

Wydarzenia

Darmowe bilety

Recenzje

Biznes

Katalog Firm

Twoj Biznes

Szkolenia